Słyszałem, że w niektórych okręgach Kanady urzędnik Stanu Cywilnego, wydający petentowi dowód osobisty zwraca się do niego słowami: „Oczekuję, że Pan, Pani będzie dobrym obywatelem naszego kraju. Pomoże w tym nieustanna pamięć o trzech ważnych miejscach: Domu urodzenia, Szkole nauczania i Kościele kształtowania.” Myślę, że formuła ta, choć słuszna – jest jednak bardzo schematyczna, gdyż dom wychowuje i uczy. Uczy jak żyć, jak praktykować wiarę. Szkoła i Kościół są uzależnione od rodziny. Spełniają rolę pomocniczą. Ogromnie jest ważne, czy te miejsca zajmują ludzie kompetentni, tzn. tacy, o których mówimy, że są z powołania. Mniej się to słowa odnosi do ojca, czy matki – są oni powołani do szczególnej opieki nad swoim dzieckiem. Częściej ten przymiot przypisuje się nauczycielowi, czy księdzu. Wyrazem dużego uznania jest określenie, że ten nauczyciel, ksiądz, czy lekarz są z powołania. Tym słowem obdarza się takiego człowieka, który kocha to, co robi. Określona praca sprawia mu satysfakcję. Nauczyciel czy kapłan z powołania to ten, który z radością, a w każdym razie z dużą odpowiedzialnością służy człowiekowi. Służy uczniom, szkole i współkolegom. Ksiądz posługuje człowiekowi – Bogu i Kościołowi. Niejednokrotnie określamy ich jako ludzi z charyzmą. Oni wciąż muszą się dokształcać.
Obecnie w polskiej rzeczywistości niejednokrotnie podkreśla się, że Rodzina, Szkoła i Kościół przeżywa kryzys. Mówi się i pisze, że te rzeczywistości nie wywiązują się z oczekiwanych zadań. Płynie pod ich adresem dużo oskarżeń, posądzeń, a nawet oszczerstw i paszkwili.
Najlepszą obroną tych tak bardzo ważnych instytucji są czytelne świadectwa ludzi, którzy w tym zawodzie pracują. W obecnym numerze Bazyliki kolega z pracy szkolnej, p. Piotr Leśniak – szafarz nadzwyczajny komunii św. w naszej parafii przekazuje piękne świadectwo o zmarłej niedawno nauczycielce, p. Marii Skrzypczak-Płaszczycy uczącej w szkole nr 1 przy ul. Sienkiewicza w Wadowicach. Od bardzo wielu jej byłych uczniów, a także rodziców słyszałem szczere wyrazy uznania dla jej pracy, a także bólu z powodu przedwczesnej śmierci. Oby takich, którzy wykonują ten bardzo trudny i odpowiedzialny zawód było jak najwięcej. W ich głowach i sercu jest przyszłość naszej Ojczyzny, jak również niejednokrotnie żywotność Kościoła w Polsce.
W piątek 22 marca na mszy św. wieczornej ks. bp Damian Muskus udzielił sakramentu bierzmowania 182 kandydatom. Byli to uczniowie z kl. VIII podstawówki i III gimnazjum. Ci, którzy w tym roku kończą szkołę podstawową i gimnazjum. Nasza bazylika była wypełniona młodzieżą. W ten wielkopostny wieczór, odprawiając z ks. Biskupem mszę św. gorąco się modliłem, by bierzmowani, którzy w czerwcu tego roku kończą szkołę na poziomie podstawowym, czy też gimnazjum, nie skończyli wraz z przyjęciem tego sakramentu swej obecności w Kościele. Oby w ich życiu nie nastąpiło takie tragiczne wydarzenie, że wraz z końcem w szkole jest też koniec w Kościele. Taka postawa bardzo zagraża. Ona kusi niejednego młodego. Ogromny wpływ na dalszą ciągłość religijną mają rodzice. Jeśli mam i tatuś są zadomowieni w Kościele, to z pewnością ich nastolatkowie nie wydziedziczą się ze wspólnoty wierzącej w Chrystusa.
Dobry, odpowiedzialny nauczyciel jest wielkim bogactwem naszego narodu. Niejednokrotnie jest ojcem i matką dla uczniów. Nie mniejszym, a z pewnością jeszcze większym skarbem naszej Ojczyzny są rodzice zatroskani o swoje dzieci. Dbający o rozwój fizyczny, intelektualny i religijny swych pociech. Choć tak bardzo współcześnie krytykowani nauczyciele, rodzice i kapłani wciąż są pożywnym chlebem, którym na co dzień się karmimy i dzięki nim się rozwijamy.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej