W lutowym numerze Rycerza Niepokalanej przeczytałem głęboki artykuł ks. Józefa Pędziwiatra “Dłonie”. Pisze w nim: “Stary Durer miał 18 dzieci. Najstarsi – Albert i Albrecht – odziedziczyli po ojcu-złotniku ta¬lent plastyczny. Umówili się, że jeden z nich pójdzie do pracy w pobliskiej kopalni, a za¬robionymi tam pieniędzmi opłaci studia tego drugiego. Potem zamienią się rolami i w ten sposób obaj zostaną artystami.
O tym, który z nich jako pierwszy będzie stu¬diował, miał zadecydować rzut monetą. Loso¬wanie odbyło się uroczyście, w niedzielny po¬ranek, po powrocie rodziny z kościoła. Studia wylosował Albrecht. Albert najął się do ko¬palni. Zarabiał ciężką pracą pieniądze, któ¬re przesyłał bratu. Ten od pierwszych dni pobytu na akademii okazał swój geniusz. Po czterech latach wrócił do domu otoczony chwałą wielkiego, choć młodego artysty. Pod¬czas przyjęcia, wydanego na jego cześć, zwró¬cił się do brata: “Teraz ty idziesz na studia, a ja będę ci pomagał. Nic z tego – odpowiedział Al¬bert – Pracując na kopalni doznałem tylu ura¬zów, tyle razy miałem połamane palce, zmiaż¬dżone kostki i poranione dłonie, że dziś nie mogę nawet unieść łyżki strawy, a cóż dopiero mówić o narzędziach malarskich. Wykonujemy dobrze to, co umiemy robić.”
To są bardzo mądre słowa. Robić dobrze to, czego się nauczyliśmy. To zdanie nie straciło na aktualności. Wciąż jest na czasie. Tym bardziej, że doświadczamy jak bardzo współcześni nam ludzie zajmują się innymi sprawami, a nie swoimi. Wciąż innych osądzają. Najczęściej negatywnie. Ileż to słów krytyki pada pod adresem lekarzy, nauczycieli, sędziów, a zwłaszcza księży. Wciąż widzi sie w nich braki. Nie potrafi sie mówić o nich pozytywnie. Media prześcigają się w tym temacie. Trzeba im dołożyć. Współcześnie w Polsce bardzo ujemnie osądza się zwłaszcza kapłanów i ich pracę. Jakby niczego innego nie czynili – tylko ich stałym zajęciem było molestowanie. Jednostronne oskarżanie duchownych. Najczęściej na codzień zapominamy tego, co oni w historii Polski zrobili. Jak na każdym kroku są społecznie potrzebni. Jakby zapominało się, że ich posługa polega na łączeniu ludzi z Bogiem. Są mostem łączącym dwa brzegi: ziemski z niebieskim. Nie pamięta się o tej istotnej funkcji. Na czoło wybija sie tylko, że po moście sie jeździ. Jeździ sie po kapłanach.
Róbmy dobrze to, co do nas należy. Nie porównujmy sie z drugim. Nie rzucajmy kamieni w cudzy ogródek. Przez bardzo krytyczną postawę zniszczyliśmy autorytet tych, którzy najbardziej służą społeczeństwu. Nie zauważyliśmy nawet, jak bardzo podkopaliśmy autorytet rodzicielski. Rozchwialiśmy naszą zależność od Boga. W miejsce Najwyższego stawiamy własne ego. Wielki Post, który obecnie przeżywamy jest szczególną okazją, aby uporządkować w sobie hierachię wartości. To Bóg powinien być na pierwszym miejscu, a wtedy inne sprawy będą na właściwym miejscu.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej