Niejednokrotnie pytają mnie, jaki procent rodzin w naszej parafii przyjmuje księdza po kolędzie? Odpowiadam, ze jedna czwarta, a w niektórych rejonach parafii jedna trzecia mieszkań jest zamknięta. Z różnych przyczyn. Niekoniecznie z tego powodu, że są to ludzie niewierzący. Niejednokrotnie są w pracy. Wyjechali do rodziny lub sanatorium. Są też pustostany. Trudno do końca dociec, jaki jest główny powód zamknięcia drzwi przed błogosławiącym księdzem. Czy ten procent się zmniejsza czy zwiększa? U nas raczej jest stały. Ani na lepsze, ani na gorsze. Czy w niedalekiej przyszłości nie pogorszy się? Pożyjemy – zobaczymy. Bóg raczy wiedzieć. Czy ksiądz nie przeżywa dużej frustracji, gdy doświadcza, że tyle rodzin go nie przyjmuje? Z własnego doświadczenia wiem, że kapłanowi składającemu wizytę rodzinom parafii towarzyszy postawa ewangelicznego gospodarza. Cieszy się z ewangelicznego zboża rozwijającego się w duszach ludzkich. Bardzo boli go kąkol, który zarasta wnętrza ludzkie. Zawsze jednak bardziej zajmuje się urodzajnym zbożem, niżeli bezużytecznymi chwastami.
Cieszy się kapłan z rodzinnych odwiedzin. Ma bardzo dobrą okazję nawiązania głębszego kontaktu z parafianami. Przyjrzenia się ich problemom.
Nieraz słyszę, jak niektórzy nasi parafianie, którzy byli w Stanach Zjednoczonych lub w Niemczech wspominają, że tam – przed, lub po każdej mszy św. kapłan wychodzi przed kościół i wita lub żegna uczestników, przy okazji pytając co słychać? Przy tych wspomnieniach pada zdanie: „Szkoda, że u nas takiego zwyczaju nie ma.” Pragnę jednak uspokoić rozżalonych bywalców krajów zachodnich, czy Ameryki, że w Polsce w ciągu wieków ukształtowała się piękna tradycja nawiedzania rodzin w okresie Bożego Narodzenia. Jest to jedna z wielu okazji zbliżenia pasterza do owiec. Mam wtedy właściwy czas, by po wspólnej modlitwie wsłuchiwać się w głosy parafian.
Dobrze przeżyta kolęda to duży wysiłek obydwu stron: domowników i kapłana. Ci pierwsi niejednokrotnie muszą w określonym dniu przeorganizować swoje życie. Przygotować mieszkanie. I często z napięciem dłuższym lub krótszym czekać na Gościa. Kapłan nawiedzający powinien uzbroić się w cierpliwość. Nie spieszyć się. Mieć czas dla tej rodziny. Słuchać. Pytać. Omadlać i błogosławić. Zawsze czas kolędowy to świetna okazja do zbliżenia Kościoła domowego, jakim jest rodzina z Kościołem parafialnym.
Wielokrotnie, gdy byłem proboszczem, ustalałem z kapłanami współpracownikami określoną tematykę aktualnej kolędy. Po zakończeniu wizyt rodzinnych – dzieliliśmy się spostrzeżeniami i na ich podstawie podejmowaliśmy konkretne, parafialne zadania. Zawsze byłem przekonany, że czas kolędowy jest przez Boga specjalnie ubogosławiony.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej