Wadowickie Apelowe Pielgrzymowanie na Jasną Górę przeżywa w tym roku 18. rocznicę. Zaczęło się w październiku 2001 roku. Inicjatorem był wikariusz parafii, ks. Krzysztof Główka. Prowadził je do sierpnia 2010 roku. W tym miesiącu ks. kard. Dziwisz przeniósł go do Krakowa-Kurdwanowa. Wtedy objąłem opiekę nad grupą pielgrzymkową. Już ósmy rok jeżdżę co miesiąc do Matki Bożej Częstochowskiej. Z początku obowiązek comiesięcznych wyjazdów przyjmowałem jako ciężar. Nieraz myślałem, jak się uwolnić od niego. Jak przekazać ten obowiązek jednemu z księży wikariuszy. Oni do tej pracy się nie palili. Słusznie tłumaczyli, że mają swoje liczne obowiązki. Pozostałem jako jedyny, który może co miesiąc pielgrzymować. Gdy w lipcu 2011 roku przestałem być proboszczem i przeszedłem na emeryturę – wtedy, dzięki temu, że mogłem dalej mieszkać na plebanii – podjąłem się dalszego prowadzenia comiesięcznych wyjazdów apelowych. Zauważyłem w sobie dziwną przemianę polegającą na tym, że czym dłużej jestem pątnikiem apelowym, tym bardziej jestem do nich przywiązany. Bardzo sobie cenię, że Bóg daje mi siły i możliwości. Coraz częściej przychodzi mi do głowy – gdy staję oko w oko z Matką Bożą Częstochowską i wyśpiewuję Apel: Maryjo, jestem przy Tobie – to myślę natarczywie: ile mi jeszcze Matko pozwolisz, żebym co miesiąc był na Jasnej Górze. Jak długo będę mógł powtarzać: „Jestem przy Tobie!”
Mam też przedziwne doświadczenie, które odczytuję jako znak miłości Matki Bożej. Leżę w szpitalu w Suchej. Tym razem myślę, że muszę zrezygnować z wyjazdu. Tymczasem ordynator mówi do mnie rano, że dzisiaj wychodzę ze szpitala. Dzisiaj, to jest 16 sierpnia. W południe wyjechałem z suskiej lecznicy, a po południu już siedzę w autokarze, by stanąć w obliczu Matki Bożej i powtarzać Jej: „Jestem przy Tobie.” Innym razem znów dopada mnie chorobowa niemoc. Mam być przyjęty do szpitala 14 grudnia. Tym razem słyszę, że to niemożliwe. Miejsce wolne jest w poniedziałek 17 grudnia. I tym razem dziękowałem Bogu za możliwość wyjazdu do Częstochowy 16 grudnia. W tych doświadczeniach widzę Boży palec, który tak kieruje moim życiem, bym mógł wyjeżdżać 16-go na Apel Jasnogórski.
W tym roku przeżywamy 18. rok naszego pielgrzymowania. W naszych stronach w ostatnich latach utrwalił się zwyczaj uroczystego obchodzenia osiemnastki. Wielu przeżywa osiemnastkę religijne – jest na mszy św., przyjmuje komunię św., a po południu ma zorganizowaną z tej okazji uroczystość w domu, lub częściej w restauracji. Naszą osiemnastkę również chcemy przeżyć uroczyście. Pragniemy w tym roku dokładnie przyjrzeć się programowi wyjazdów i przyjazdów. Chcemy nanieść odpowiednie poprawki. Po 18 latach potrzebna jest reorganizacja. Będziemy się zastanawiać, jak jej dokonać.
Pragniemy w październiku z okazji osiemnastki zaprosić częstych uczestników apelowych na wspólną biesiadę poprzedzoną mszą św. w bazylice. Zastanowimy się jak ją urządzić, by to, co mamy zamiar robić stało się silnym bodźcem do dalszych wyjazdów jasnogórskich.
Niech Matka Boża Częstochowska wyprasza nam realizację naszych planów apelowych.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej