Sierpień w świadomości starszych Polaków kojarzy się z powstaniem warszawskim. To był wyjątkowy zryw wolnościowy. Poderwał całą zniewoloną Warszawę. Stanęli do nierównego boju wszyscy mieszkańcy: młodzi i starzy, dzieci i dziadkowie, kobiety i mężczyźni, dziewczęta i chłopcy. Powstanie warszawskie przez całe lata będzie analizowane przez różne grupy społeczne. Uczonych historyków i prostych Polaków. Przez lata będą różne oceny padały, co do jego celowości i skuteczności. Będą się rodziły pytania: czy warto było?

Uciemiężona stolica. Torturowani mieszkańcy. Na każdym kroku upodleni. Już nie mogli biernie czekać, że ktoś inny ich wyzwoli. Oni sami pragnęli włączyć się w wyzwolenie. Zwyciężeni, a jednak – zwycięzcy. To powstanie było płomieniem, które jeszcze bardziej rozpaliło patriotyzm – miłość do Ojczyzny.

„Jeszcze Polska nie zginęła, póki my żyjemy.” Słowa te towarzyszyły wszystkim tym, którzy żyjąc w powojennej, zniewolonej Polsce nie mogli pogodzić się z uzależnieniem Polski od naszego „Wyzwoliciela”.

Na przestrzeni dziejów w naszej Ojczyźnie wciąż widoczne są zrywy niepodległościowe: insurekcja kościuszkowska, powstanie listopadowe. Po kilkunastu latach powstanie styczniowe. W 1920 roku wojna polsko-bolszewicka z cudowną obroną Warszawy. Podczas II wojny światowej w całej Europie tylko Warszawa miała odwagę powiedzieć okupantowi: nie.

Niezwykła jest epopeja wolnościowa naszego narodu. Czyż do tego nie należy także wspomnieć historię poznańskiego czerwca w 1956 roku, a później krew stoczniowców w Gdańsku, Gdyni i Szczecinie. Te odważne wystąpienia bezbronnych robotników tym bardziej zasługują na naszą cześć, gdyż w tamtych komunistycznych czasach zapanował w naszym społeczeństwie terror strachu. Ogromnego lęku. Jedni drugich bardzo się bali.

W roku 1980 wyrósł na naszej ziemi potężny dąb o nazwie „Solidarność” – wolne, niezależne związki zawodowe. To mocne drzewo nie ugięło się przed zorganizowaną, militarną siłą. Zwyciężyło. Wreszcie po przeszło 40 latach zniewolenia radzieckiego zostaliśmy uwolnieni od obcego ucisku. Przez naszą Ojczyznę powiał silny wicher wolności.

W obecnych czasach jesteśmy świadkami, jak niektóre grupy społeczne podejmują zorganizowany protest przeciwko wybranemu przez naród rządzącemu obozowi. Słyszymy głośne wołania domagające się wolności. Obserwując te krzykliwe protesty przeżywamy zawroty głowy. Kto ma rację? Która strona mówi pełną prawdę? Którym tak naprawdę chodzi o dobro narodu?

W czasach pełnej niepodległości i wolności jesteśmy świadkami przepływającej przez nasze społeczeństwo fali wewnętrznego zniewolenia. Coraz głośniej stajemy po stronie niszczących nas półprawd. Jakby nam nie zależało na całej prawdzie. Coraz większa część Polaków zniewolona jest przez wewnętrzną wrogość, która często przybiera postać nienawiści. Dużo naszych braci i sióstr ulega zniewoleniu alkoholowemu, a także niszczącej narkomanii.

Czy stać nas na to, aby w sierpniu, gdy wspominamy historię wielkich bojów o wolność naszej Ojczyzny, każdy z nas zapytał się siebie czy nie staje się niewolnikiem wewnętrznych uzależnień. Czy dzięki pomocy Bożej chce się z nich wyzwolić?

Ks. Infułat

 

Przeczytaj więcej