Idą wakacje
Rok szkolny dobiega końca. Obecne dni są czasem podsumowań włożonego wysiłku Szkoły, Rodziny i Kościoła. Szkoła to uczniowie i nauczyciele. To także pracownicy socjalni. Jednocześnie uświadamiamy sobie przy końcu roku, że szkoła to również nadrzędne czynniki samorządowe i rządowe. Dużo różnych podmiotów składa się na wyniki szkolne. Wielką rolę odgrywa w nich również Rodzina i Kościół. Sukces ma zawsze licznych ojców. Porażka to najczęściej biedna sierota.
Podsumowując przepracowane w szkole miesiące trzeba koniecznie wyrazić wdzięczność wszystkim podmiotom, składającym się na to, co nazywamy szkołą. Bardzo się im nisko kłaniam – ściskając dłonie z gratulacjami i przekazuję do przemyślenia strofy Adama Asnyka y wiersza „Daremne żale”:
Trzeba z Żywymi naprzód iść, Po życie sięgać nowe:
A nie w uwiędłych laurów liść, Z uporem stroić głowę!
Wy nie cofniecie życia fal! Nic skargi nie pomogą!
Bezsilne gniewy, próżny żal! Świat pójdzie swoją drogą.
Nie można się wciąż dąsać, czy też nadmiernie krytykować. Braki są zawsze widoczne. One potrafią głośno krzyczeć. Nasza postawa winna być wyrażona w realizacji słów św. Jana Pawła II: „Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście.” Ducha trzeba wciąż rozgrzewać. Zachęcać. Kończący rok szkolny jest przypomnieniem, że nauczanie połączone z wychowaniem ma uzdatniać dzieci i młodzież do samowychowania.
W tamtych czasach przed wakacjami mówiliśmy kazania o obowiązkach wakacyjnych dzieci i ich rodziców. W katechezach, które prowadziliśmy w salkach kościelnych dużo czasu poświęcaliśmy na chrześcijańskie przeżywanie wakacji. Wtedy państwo organizowało liczne kolonie i obozy. Były one tanie. Rodzice chętnie posyłali na nie swe dzieci. Normalnie, kierownictwo kolonii nie ułatwiało dzieciom w niedziele uczestnictwa we mszy św. Kościół zachęcał rodziców, by swoje dzieci zaopatrywali w specjalne pisma proszące kierownictwo o ułatwienie praktyki niedzielnej. Najczęściej te prośby były respektowane.
Czasy się zmieniły. Szkoły już nie organizują kolonii. Obecnie najczęściej dzieci wyjeżdżają na wakacje ze swymi rodzicami nad nasze morze, a niejednokrotnie nad morza europejskie. Nikt w Polsce nie zakazuje praktyk religijnych. Z niepokojem zauważam, że obecnie mniej dzieci i młodzieży bierze udział w niedzielnej mszy św. Nie idą, bo ich rodzice również nie uczęszczają. Wyjeżdżający na wakacje za granicę czują się zwolnieni. Usprawiedliwiają się, że nie znaleźli kościoła katolickiego. Są jednak liczne rodziny, które również za granicą dają czytelne świadectwo, iż są katolikami. Oby takich rodziców, którzy ze swymi dziećmi podczas wakacji są obecni na mszach św. niedzielnych było jak najwięcej.
Ks. Infułat

Przeczytaj więcej