W czwartek 15 lutego uczestniczyłem w Choczni w pogrzebie 83-letniej śp. Zofii Guzdek, matki Biskupa Polowego WP, ks. Józefa Guzdka. Biskup polowy, w odróżnieniu od biskupa diecezjalnego nie ma diecezji określonej granicami. Cała Polska, w której stacjonują jednostki wojskowe, jest polem oddziaływania duszpasterskiego. Nie ma seminarium duchownego, które kształciłoby przyszłych kapelanów. Są oni ukształtowani przez seminaria diecezjalne lub zakonne. Kiedy dany ksiądz ma przeświadczenie, że jego misją jest praca duszpasterska wśród wojska – prosi swego biskupa, by pozwolił mu przejść pod władzę biskupa polowego. Biskup polowy chętnych kandydatów może przyjąć, lub też ma prawo z nich zrezygnować. Biskup polowy Józef Guzdek, jak zaznaczył to w mowie pogrzebowej swojej matki, siedzi na walizkach. Jego główną misją są spotkania z wojskiem stacjonującym w kraju i za granicą. Ks. bp Józef Guzdek ma stopień generała brygady. Nadał mu go pan prezydent Bronisław Komorowski. Biskup – Generał jest na usługach Wojska Polskiego. Stara się wraz z kapelanami czuwać nad wyposażeniem moralnym żołnierzy i kadry oficerskiej. Ten rodzaj duszpasterstwa ma miejsce w krajach, które zawarły konkordat ze Stolicą Apostolską. Za czasów PRL, gdy takiej umowy nie było, nie posługiwali również kapelani podlegli biskupowi polowemu.

Biorąc udział w pogrzebie matki Generała, dumałem o niezbadanych wyrokach Opatrzności Bożej. Któżby myślał w Choczni przed 62 laty, gdy matka rodziła w szpitalu wadowickim małego Józia, że w przyszłości będzie to Biskup Polowy, będzie nosił szlify generalskie. Czyż ta młoda, prawie 20-letnia matka, rodząc swoje dziecko, mogła przypuszczać, że po latach, gdy Bóg odwoła ją do wieczności, będzie brało udział w jej pogrzebie 2 kardynałów, 9 biskupów, 6 generałów i prawie 150 kapłanów, w większości kapelanów wojskowych. Niezbadane są wyroki Opatrzności Bożej.

Niezwykła jest godność każdej matki. Kim to dziecię będzie? Dumą rodziny, czy jej zakałą? Wsparciem społeczeństwa, czy też pasożytem żerującym na dobru narodowym. Głębokie słowa kaznodziei pogrzebowego, ks. Zdzisława Balona ukazały podstawową prawdę o współzależności dwóch domów. Tego pierwszego, w którym się dany człowiek rodzi, wychowuje i tego drugiego, który po latach sam stara się budować. Zdolność budowania własnego domu – rodziny, wynosi z rodziny, w której został wychowany. Jeśli się Jaś nie nauczył, to Jan nie będzie wiedział. Czego u małego Jasia nie ukształtowało środowisko rodzinne, tego nie zainwestuje w swoje małżeństwo. „Z pustego i Salomon nie naleje.”

Wracałem z uroczystego pogrzebu w przeświadczeniu, że najważniejszym uposażeniem, jakie każdy winien wynieść ze swego gniazda to umiejętność właściwego wyboru. Nie jest ważne, kim dany człowiek będzie, ale istotnym jest, jakim on będzie.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej