Przed nami najpiękniejszy miesiąc maj. Ten wiosenny czas kojarzy się nam z rozwijającą się przyrodą, która urzeka nas zielenią i barwą kwiatów. Z dnia na dzień dostrzegamy, jak lasy i pola napełniają się życiem. Majowy śpiew” „Chwalcie łąki umajone, góry, doliny zielone” odzwierciedla to, co dzieje się wokół nas.

Nie dziwi nas, że ten miesiąc jest poświęcony Matce Bożej. To Najświętsza Maryja Panna jest piękna jak wiosna. Rodzicielka Syna Bożego. Kobieta – matka jest zawsze wiosną, bo rodzi dzieci. One zawsze budzą nadzieję. Nadają sens ludzkiemu życiu. Rodzice mają dla kogo żyć. W maju szczególnie czcimy Maryję przez udział w nabożeństwach Jej poświeconych.

Dla ludzi starszych maj jest wspomnieniem dziecinnych majówek, w których niejednokrotnie brali udział przy polnych kapliczkach. W uszach brzmią słowa, które wyśpiewywały młode buzie:
„Pieśnią wesela witamy, O Maryjo, miesiąc Twój. My Ci z serca cześć składamy, Ty nam otwórz łaski zdrój. W tym miesiącu ziemia cała, Życiem, wonią, wdziękiem lśni, Wszędzie Twoja dźwięczy chwała, Gdy majowe płyną dni.”

Wiosenny czas jest wspomnieniem naszej I Komunii św. Dotychczas stają mi w oczach grupki dzieci na biało ubranych, które różnymi drogami wraz z rodzicami podążają do kościoła. Przypomina nam się pierwsze spotkanie z Jezusem przebaczającym w spowiedzi, a także z Jezusem karmiącym nas swym Ciałem w Komunii św. Tyle już lat upłynęło od tamtego poranka majowego, a wciąż przy różnych okazjach go wspominamy. Przyrównujemy je do współczesnych uroczystości komunijnych. Wtedy – były o wiele skromniejsze. Bez hucznych przyjęć w restauracjach. Bez bogatych prezentów. Bez dużej ilości gości. Przypominamy sobie śniadanie pierwszokomunijne na plebanii czy w domu katolickim. Dotychczas czujemy smak spożywanego kakao oraz maślanej bułeczki czy rogalika. W tym czasie rodzice oparci o ściany w sali czekali. Przypominam sobie, że w latach 70-tych, a może bardziej w 80-tych pod tym względem nastąpiła kolosalna zmiana. Wtedy dla gości, którzy przynosili dziecku prezenty, było śniadanie w domach rodzinnych.

Na naszych oczach gwałtowanie rozwinęły się uroczystości pierwszokomunijne. Przybrały kształt merkantylny. Zaczął dawać znać o sobie tzw. przemysł około pierwszokomunijny. Dużo się płaci, ale i gości ta impreza dużo kosztuje. Pierwsza komunia przeobraziła się w imprezę. Niejednokrotnie dzieci po I komunii św. przechwalają się w szkole, co od wujka, cioci, babci dostali. Ile pieniędzy nagromadzili. W tych przeżyciach wielokrotnie ten najpiękniejszy i najbogatszy Boży dar, jakim jest Komunia św. bardzo się pomniejszyła. Jakby się zagubiła. Bardzo się zdewaluowała. Tak bardzo, że już tzw. Białym Tygodniu coraz mniej dzieci z rodzicami przybywa na swoją mszę św.

Może ten obraz, który namalowałem nie pasuje do krajobrazu wadowickiego. Niejeden z was powie: „Tak u nas się nie dzieje.” Jeśli tak sądzicie, to znaczy że ratujecie świętość tego dnia.

Nabożeństwom majowym i uroczystościom pierwszokomunijnym nie da się nadać formy sprzed 50 lat. Tamte czas bezpowrotnie minęły. Nastały nowe czasy. Współczesne życiowe uwarunkowania, tak gospodarcze, jak i kulturowe kreują nowy sposób wyrażenia Bożej czci. Z naszych domów zniknęła bieda. Jednak żywej wiary nie wolno nam zagubić. Jest wielką mądrością ewangeliczną trzymać się Chrystusa w nowych warunkach. One nie mogą rozmyć naszej pobożności, lecz winny ukazywać nowe formy jej realizowania.

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej