Okres Wielkanocny, który obecnie przeżywamy, pomaga nam pogłębić fundamenty naszej chrześcijańskiej wiary. Kamieniem węgielnym jest Chrystus Zmartwychwstały. Bez tego cudownego wydarzenia nasz Kościół by nie istniał. Nie byłoby chrześcijaństwa.

Najbliższa niedziela po Wielkanocy jest uwielbieniem Chrystusa bogatego w miłosierdzie. Zmartwychwstały Chrystus objawia się Apostołom jak Ten, który nie pamięta haniebnego zachowania swych uczniów. Fałszywym oskarżycielem nie wypomina ich obłudy. Niedziela Bożego Miłosierdzia ukazuje piękno Chrystusa Zmartwychwstałego. Żyjący Chrystus jest rozrzutny w miłości do człowieka.

Dzisiejsza niedziela okresu wielkanocnego prowadzi nas do Jezusa, którego poznajemy dzięki Pismu św. Chwytający za serce urywek Ewangelii św. Łukasza czytany w środę w oktawie Wielkanocy wspomina o smutnych uczniach podążających do Emmaus. Przyłącza się do nich Nieznajomy. Na Jego pytanie: „Dlaczego jesteście tak bardzo przygnębieni?” – opowiadają Mu, piękną historię Jezusa, która zakończyła się tragiczną śmiercią. Nieznajomy wyjaśnia zatrwożonym uczniom, iż proroctwa starotestamentalne wypełniły się w życiu i śmierci Jezusa Chrystusa. W trakcie tej rozmowy serca uczniów napełniają się wielką nadzieją, a nawet radością. Epilogiem jej jest, kiedy oczy się im otwierają i poznają Jezusa przy łamaniu chleba, czyli Eucharystii.

W polskiej religijnej świadomości najdobitniej czujemy obecność Jezusa w Komunii św. Czytane i wyjaśniane Słowo Boże zawarte w Piśmie św. nie przemawia do nas swą Chrystusową obecnością.

Na obecność Boga ukrytego w Biblii silnie uczula nas ostatni Sobór Watykański. Powtarza on słowa św. Hieronima, iż nieznajomość Pisma św. jest brakiem znajomości Jezusa Chrystusa. Ojcowie Soboru Watykańskiego serdecznie zachęcają, aby katechezę szkolną, jak i Słowo Boże na mszy św. opierać na Piśmie św. Proszą, aby w miejsce dawnych moralizatorsko-dogmatycznych kazań kapłani głosili tzw. homilię. Kazania homiletyczne mają pełnymi garściami czerpać z urywków Pisma św. czytanych podczas mszy św. Aktualnym stają się wskazania biskupa węgierskiego Prohaszki, że dobry homileta ma trzymać w prawej ręce Biblię, a w lewej aktualny dziennik. Powiedzenie to oznacza, iż Słowo Boże w skuteczny sposób ma wyjaśniać sytuację człowieka.

Przeżywamy dzisiaj 10. Niedzielę Biblijną. Kościół zachęca nas, byśmy nie tylko Pismo św. posiadali, ale je codziennie czytali. Konwertyta polski Roman Brandstaetter – znany pisarz w książce „Krąg biblijny” w rozdziale „Testament mojego dziadka” tak pisze:
„Pismo Święte jest u nas kupowane, ale nie dość czytane. Liczba sprzedanych egzemplarzy nie jest równoznaczna z licz¬bą czytelników. Znam domy katolickie, które wprawdzie posia¬dają Pismo Święte, ale nikt z domowników po nie nie sięga. Nowy Testament jest dla tych ludzi oleodrukowym wspomnie¬niem z dzieciństwa, Stary natomiast — nieznanym, ciemnym, tajemniczym zaułkiem, skwapliwie omijanym ponurym gettem, do którego wchodzi się niechętnie, bez zaufania i na pewno z lękiem. Słusznie zaznacza o. Gregory Baum w książce pt. W stronę jedności, że przez długie wieki Pismem Świętym niewiele się interesowano. Spełniało ono — pisze o. Baum — kilka ról służebnych, potwierdzało Boskość Kościoła, histo¬ryczną prawdę o Chrystusie, prawdziwość doktryn, ale na tych funkcjach kończyła się praktycznie jego przydatność. Daniel-Rops w książce pt. Co to jest Pismo Święte?, zastanawiając się nad dramatycznymi dziejami Pisma Świętego, tak pisze: „Rów¬noczesny upadek Biblii i liturgii, dokonywający się od końca XIII w., jest tylko logicznym odbiciem wypaczonego ideału chrześcijaństwa (…). Głoszono nawet, że «Biblia jest na indeksie i że «katolik nie powinien Biblii czytać» (…). Z tego powodu katolicy ponieśli ogromne straty. Czy można bowiem być w pełni katolikiem, skoro korzenie, z których wiara czerpie życie i roz¬wój, zostały podcięte?”
Takie nakazy nigdy nie były mi znane. W moich uszach brzmią one jak herezja. Mój dziadek na kilka dni przed śmiercią pozostawił mi w spadku testament:
— Będziesz Biblię nieustannie czytał — powiedział do mnie. — Będziesz ją kochał więcej niż rodziców… Więcej niż mnie… Nigdy się z nią nie rozstaniesz… A gdy zestarzejesz się, dojdziesz do przekonania, że wszystkie książki, jakie prze¬czytałeś w życiu, są tylko nieudolnym komentarzem do tej jedynej Księgi…”

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej