Chrystus prosi nas, byśmy mieli odwagę spojrzeć do tyłu, a także patrzyć przed siebie. Przypominać sobie jak to było wczoraj po to, by z odwagą patrzyć na jutro. Znać naszą historię, bo ona jest nauczycielką życia. Do takiej retrospekcji zaprasza nas Metropolita Krakowski, ks. abp Marek Jędraszewski. W liście, który skierował do nas, pisze: „W roku 2018 przypada 100. rocznica odzyskania niepodległości przez naszą Ojczyznę. Główne uroczystości związane z tym jubileuszem będziemy przeżywać w listopadzie, ale modlitwa dziękczynna za dar wolnej Ojczyzny oraz prośba o błogosławieństwo Boże dla niej, powinna być obecna we wszystkich miesiącach roku. Jej szczególnym wyrazem będzie „Jubileuszowa Nowenna”. Rozpocznie się ona w lutym, a zakończy w październiku. Nowenna będzie najpierw dziękczynieniem za to, że Bóg dał naszemu narodowi licznych Świętych i Błogosławionych, którzy przyczyniali się do zachowania wiary w rodzinach i nieustannej odnowy ładu moralnego w życiu Polaków.”

Na przestrzeni ostatnich 100 lat w różnych dziedzinach naszego bytowania, tak w całej Ojczyźnie, jak i w zakątku wadowickim bardzo dużo się zmieniło. Dla przykładu przyjrzyjmy się warunkom zdobywania wiedzy przez naszą młodzież przed przeszło 100 laty. Władze austriackie zgodziły się, aby w 1866 roku powstało gimnazjum, jako szkoła średnia w Wadowicach. To była jedyna taka uczelnia na terenie od Tatr do Krakowa. Dawała ona możliwość dostania się na wyższe studia. Czytając książkę pt. „Wadowickie Gimnazjum oraz Liceum znane i nieznane” wydane z okazji 150-lecia powstania gimnazjum smutkiem nas napawa ciężkie bytowanie, zwłaszcza tych, którzy byli zamiejscowymi uczniami wadowickiego gimnazjum. W roku szkolnym 1879/80 było 267 uczniów, z czego sporą część stanowiła grupa zamiejscowa. Mieszkała ona na stancjach. Jeden z jej uczestników tak opisuje warunki, w jakich zamieszkiwał: „Jakież było życie uczniów w Wadowicach? To była prawdziwa, a nie urojona zmora. Lada, uboga wdowa, mieszkająca w niskim, drewnianym domku dla poprawienia losu brała uczniów na stancje, by mieć z nich więcej dochodów brała ich większą liczbę, niż ciasne mieszkanie mogło pomieścić i karmiła ich licho. Ciasnota, brak powietrza i światła szkodził zdrowiu. Przy niewielkim stole, koło jednej lampy, cisnęli się wieczorem wszyscy. Tu pisali zadania domowe, tu się uczyli. Uczeń, którego rodzice przywozili gospodyni więcej ziemniaków ze wsi, był uprzywilejowany.” Takie nędzne bytowanie uczniów nie dawało spokoju nauczycielom tej szkoły, a zwłaszcza katechecie gimnazjalnemu Janowi Pietrzyckiemu. Był on najlepiej z kadry nauczycielskiej zorientowany w trudnościach lokalowych towarzyszących jego podopiecznym. Z tego grona wyszła myśl, aby wybudować bursę. Niestety, nie nazbierano właściwej sumy, by mogła powstać taka inwestycja. A jednak za te pieniądze, które zebrano kupiono dom, który wyremontowano, a w nim od września 1892 roku mogło zamieszkać 7 zamiejscowych uczniów.

Niejednokrotnie słyszę o współczesnej biedzie. Jest ona nieporównywalna z tamtymi czasami. Z tą niezwykłą, galicyjską nędzą. Nieustannie trzeba sobie uświadamiać, jak Bóg po latach dał nam szansę na lepsze, godniejsze życie.

Nie mogę się również powstrzymać od dalszego myślenia. Współcześni nauczyciele troszczą się o ucznia. Nie tylko trudzą się, by napełnić jego głowę odpowiednimi wiadomościami. Chcą także kształtować jego serce. Wciąż chodzi o kształcenie i wychowanie ucznia. Pragnę złożyć hołd tym nauczycielom, którzy starają się wnikać w głąb osobowości swojego ucznia. Dowiedzieć się, w jakich warunkach on żyje. Jaki jest jego dom, rodzina. Może i jemu dokucza bieda. Myślę zwłaszcza o tych, którzy katechizują – kapłanach, zakonnicach, katechetach świeckich. Wiadomości religijne trzeba przekazywać, ale nie można zapomnieć, że Ewangelia opiera się na miłosiernej miłości.
Naszą młodzież św. Jan Paweł II określał jako „nadzieję Kościoła”. Czyż nie powinna być wdzięczna Bogu i ludziom za współczesne, sprzyjające warunki do ich rozwoju, tak duchowego, jak i fizycznego. Oby ich postawę kształtował zapał. Niszczycielska jest postawa roszczeniowa – wciąż mi się należy. Niech utożsamiają się z prośbą Świętego Papieża Jana Pawła II „Bogu dziękujcie, Ducha nie gaście!”

Ks. Infułat

Przeczytaj więcej