Święta Bożego Narodzenia są wyjątkowo urokliwe. Tak pod względem treści, jak i formy. Miłość sprawiła, że Słowo stało się Ciałem i zamieszkało między nami. Odwieczny Syn Boży staje się Człowiekiem. Tę przejmującą tajemnicę – wcielenia Bożego, adorują prości pasterze i wytworni mędrcy. Bóg pragnie bliskości. Staje się  człowiekiem. Nazwany jest Emanuelem – Bogiem z nami. Bez względu na stan posiadania człowieka – tak w głowie, jak i w sercu, czy też w kieszeni – Jezus Chrystus pragnie być mu bliski. Serdeczna bliskość jest najbardziej przejmującą cechą Świąt Bożego Narodzenia. Z niej wyrasta potrzeba łamania się opłatkiem, spotkania rodzinnego, a także wizyty duszpasterskiej składanej parafianom. Bóg najprościej i najgłębiej objawia się poprzez miłość.

Często powtarza się słowa błog. papieża Pawła VI: „Dzisiejszy świat bardziej wierzy świadkom, niżeli nauczycielom.” Kościół do rozwoju bardziej potrzebuje tych, którzy swoim życiem potwierdzają Ewangelię, niżeli tych, co o Ewangelii mówią.

Objawienie Pańskie – to liturgiczna nazywa Święta Trzech Króli. Uobecnia nam to Święto trudną drogę wschodnich magów, którzy za przewodem gwiazdy przybywają do Betlejem i tam przed Bożą Dzieciną składają przywiezione dary.

Chodząc po kolędzie doświadczam jak bardzo do rozwoju wiary potrzebni są w  rodzinie czytelni świadkowie Ewangelii. Ci, którzy żyją nauką Chrystusa. Oni są widoczną gwiazdą prowadzącą domowników do żłóbka betlejemskiego. Doświadczam prawdy, iż atmosfera religijna domu jest najjaśniejszą gwiazdą oświecającą drogę do Boga żywego. Nie do przecenienia jest żywa wiara rodziców. Kiedy dziecko widzi, że tatuś i mamusia codziennie klęka do modlitwy to wie, że tak jak codziennie się myję i jem, tak i się modlę. Gdy na kolędzie pytam się dziecka, na którą mszę św. chodzi w niedziele, a ono mi odpowiada, że my wszyscy idziemy na mszę św. o godzinie… zachwyca mnie to świadectwo dziecka „my wszyscy idziemy, cała rodzina”. Bardzo ważna dla rozwoju wiary jest tzw. liturgia domowa. Na nią składa się przeżywanie uroczystej wieczerzy wigilijnej, ale także kolędy, jak również zrobienie palmy, czy też pójście z koszyczkiem na poświęcenie oraz branie udziału w procesji Bożego Ciała. Ogarnia mnie smutek, gdy składając wizytę duszpasterską w rodzinie na moje pytanie: „Ilu jeszcze brakuje?” – słyszę: nie ma dzieci, bo biorą udział w dodatkowych zajęciach – różne kółka, nauka języków, wyprawy harcerskie. Nie ma dzieci na kolędzie, bo mają zajęcia poza domem. Również brak młodych, bo albo są na studiach, lub też umówili się w tym czasie ze swoim znajomym. Budzi się w mym sercu zachwyt, gdy podczas wizyty duszpasterskiej widzę w komplecie całą rodzinę. Ktoś może powiedzieć, że dzisiaj taki stan jest niemożliwy. Muszę przyznać, że spotkałem w Wadowicach wiele takich rodzin.

Święty nasz Rodak Jan Paweł II niejednokrotnie powtarzał: „Trzeba trwać. Nie popuszczać.” Obyśmy w tych czasach, w których duch świata bardzo skłania do rozwodnienia Ewangelii, byli jej wierni na co dzień.

ks. Infułat

Przeczytaj więcej